Wskaż Lidera Polskiej Chemii













Logo Chemical Online

Dłużnik z zagranicy

21.09.2007 11:59:33

Polskie firmy, głównie z sektora MSP, decydujące się na sprzedaż towarów lub usług za granicę, nadal dość często popełniają podstawowy błąd, polegający na niedokładnym sprawdzeniu kondycji finansowej potencjalnych kontrahentów i ich zachowań płatniczych wobec innych dostawców. Często także zwlekają ze skierowaniem przeterminowanej należności do windykacji. Tymczasem im szybsza reakcja na opóźnienia tym większe szanse na odzyskanie długu.

Rosnąca wymiana handlowa z krajami Unii Europejskiej powoduje, że coraz więcej polskich przedsiębiorców spotyka się z problemem przeterminowanych należności od zagranicznych kontrahentów. W niektórych krajach Unii, aż 60 do 70% należności regulowanych jest z opóźnieniem. Najbardziej narażonym na takie praktyki z strony odbiorców zagranicznych jest polski sektor Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Gąszcz przepisów, gąszcz pułapek
Przedsiębiorcy najczęściej nie znają obowiązującego w poszczególnych krajach prawa i procedur. Pokutuje także nieznajomość regulacji nadrzędnych nad lokalnymi przepisami prawa obowiązującymi w poszczególnych państwach, na które należy się powoływać w trakcie dochodzenia należności zagranicznych. Zainteresowani nie wiedzą także jakich argumentów użyć, by doprowadzić do spłaty należności. Jak podkreślają specjaliści, z tego powodu samodzielne dochodzenie należności od zagranicznego kontrahenta jest wyjątkowo trudne.

Jedna z polskich firm podjęła się spedycji na zlecenie irlandzkiego kontrahenta. Zlecenie zostało wykonane przez przewoźnika zgodnie z zapisami umowy, ale zapłata nie wpłynęła na jego konto. Spedytor przez kilka miesięcy samodzielne podejmował próby odzyskania pieniędzy, a ich jedynym efektem było otrzymanie czeku, który jak się okazało nie miał pokrycia. Negocjacje i kolejne ponaglenia trwały do czasu, gdy firma z Irlandii zasugerowała swojemu kontrahentowi, iż sprawa uległa przedawnieniu i odmówiła dalszych rozmów. Dopiero po tym fakcie przedsiębiorca zdecydował się oddać dług do windykacji. Dzięki powołaniu się na zapisy konwencji CMR firma windykacyjna udowodniła przed sądem, że okres przedawnienia w tym przypadku wynosi 15 miesięcy i uzyskała nakaz zapłaty. Podobnych spraw windykatorzy mają coraz więcej. Nieuczciwi kontrahenci próbują wykorzystywać fakt, że międzynarodowe prawo jest bardzo skomplikowane, a lokalne przepisy i zwyczaje przyjęte w obrocie gospodarczym obowiązujące w ich krajach bywają dla polskich przedsiębiorców niezrozumiałe lub po prostu nieznane. Mało kto zdaje sobie na przykład sprawę, że we wspomnianej Irlandii przyjęcie zapłaty oznaczonej jako „ostateczna, wypełniająca roszczenia rata”, mimo, że była to tylko część należności, może być w późniejszym procesie sądowym uznana jako zgoda na redukcję zadłużenia. W Hiszpanii i Francji na przykład upłynięcie terminu płatności, choć jest złamaniem warunków umowy, nie oznacza, automatycznego popadnięcia dłużnika w zwłokę, które to ma ogromne znaczenia choćby z punktu widzenia możliwości naliczania odsetek. Odsetki za zwłokę przedsiębiorca może naliczać dopiero od momentu wystawienia formalnego wezwania do zapłaty.

Takich niuansów można wskazać niezliczoną ilość i trudno się dziwić, że przedsiębiorcy nie mający wsparcia bardzo często mają problem z odzyskaniem należnych im pieniędzy. I o ile taką sytuację można zrozumieć, o tyle trudno usprawiedliwiać nagminne popełnianie innego błędu, jakim jest odwlekanie momentu podjęcia działań mających na celu odzyskanie wierzytelności.
Zwlekanie kosztuje
Natychmiastowa reakcja na zaistniałe opóźnienia w płatnościach, polegająca na przekazaniu sprawy wyspecjalizowanej firmie i jej negocjatorom obeznanym ze specyfiką zagranicznych rynków, daje możliwość prowadzenia windykacji polubownej, a tym samym często pozwala na uniknięcie sprawy sądowej. Mimo to przedsiębiorcy decyzję o przekazaniu przeterminowanej wierzytelności w ręce specjalistów podejmują średnio po 180 dniach, czyli wtedy kiedy możemy już mówić o tzw. „trudnym długu” . W takiej sytuacji koszt odzyskania należności znacząco wzrasta. Problemem jest także obawa przedsiębiorców przed dochodzeniem należności przed zagranicznymi sądami. Tymczasem jak pokazuje praktyka, w polskich sądach sprawy toczą się zdecydowanie dłużej, co wynika z niedoskonałości procedur i faktu przeciążenia sądów i choć jak w każdym przypadku zależy to od specyfiki sprawy, generalnie kierowanie spraw bezpośrednio do sądów w krajach dłużników jest korzystniejsze dla wierzyciela. Przykładem takiej sytuacji była sprawa równolegle prowadzonych postępowań wobec dłużnika polskiego i niemieckiej spółki, która udzieliła poręczenia. Podczas gdy w Polsce sprawa wciąż się toczy, a wierzyciel czeka na treść zarzutów z sądu polskiego o tyle w Niemczech sprawa zakończyła się pozytywnie już po czterech miesiącach od daty wniesienia pozwu.
Czas, potrzebny na odzyskanie długu niejednokrotnie decyduje o kondycji finansowej wierzyciela, a nawet o jego „być lub nie być”. Dlatego też, tak istotne jest by przedsiębiorcy nie zwlekali z rozpoczęciem windykacji. Poza dokładną weryfikacją kontrahenta i odpowiednimi zabezpieczeniami transakcji jest to jeden z najważniejszych elementów który pozwala na uniknięcie kłopotów wynikających z nierzetelności lub niewypłacalności zagranicznego kontrahenta.

Bankrut z zagranicy
Wystarczy wspomnieć, że podczas gdy w Polsce w 2005 roku upadłość ogłosiło niespełna tysiąc firm, we Francji zbankrutowało prawie 50 tysięcy przedsiębiorstw, w Niemczech 37 tysięcy, a w Wielkiej Brytanii prawie 24 tysiące. Dokładna weryfikacja partnerów zagranicznych w dużej mierze ogranicza ryzyko wynikające z udzielania kredytu kupieckiego, ale przedsiębiorcy powinni zdawać sobie sprawę, że wpadki zdarzają się nawet najlepszym. Co zrobić gdy kontrahent bankrutuje? Przede wszystkim jak najszybciej skorzystać z pomocy specjalistów, mających doświadczenie na zagranicznych rynkach.

Najwięcej problemów polskim przedsiębiorcom dostarczają odmienne od polskich przepisy prawne i procedury upadłościowe. Typową sytuacją jest, że w przypadku niewypłacalności zagranicznego partnera do polskich firm trafiają dokumenty z zagranicznych sądów, z których bez znajomości lokalnego prawa, bardzo trudno wywnioskować jak będzie przebiegał proces upadłościowy. Wierzycielom trudno samodzielnie ocenić, czy mają do czynienia z odpowiednikiem upadłości z opcją likwidacji, układu, czy jeszcze inną, nieznaną w polskim prawie instytucją prawną. Zdarza się jednak także, że o tym iż kontrahent bankrutuje w ogóle nie są informowani, lub dowiadują się o tym fakcie z przypadkowego źródła. W takim przypadku bez pomocy specjalistów trudno zadbać o odzyskanie należności a jednocześnie bardzo łatwo popełnić błąd, wynikający chociażby z nieznajomości trybu postępowania upadłościowego, na przykład terminów zgłoszenia wierzytelności. Różnice w poszczególnych państwach w tym zakresie są tymczasem bardzo znaczące, na przykład w Niemczech wierzyciel musi zameldować przysługujące mu wierzytelności w terminie określonym przez sąd, we Francji w ciągu 20 dni, w Hiszpanii w ciągu 30 dni.

Upadłość kontrahenta to oczywiście najczarniejszy scenariusz. Gro spraw windykacyjnych dotyczy wypłacalnych kontrahentów zagranicznych, którzy celowo opóźniają płatności.

Autor jest kierownikiem
Działu Windykacji Międzynarodowej
Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem
drukuj ten artykuł drukuj ten artykuł  |   poleć artykuł znajomemu poleć artykuł znajomemu
Najświeższe informacje w kanale RSS Najświeższe informacje w kanale RSS (jak używać)