Wskaż Lidera Polskiej Chemii













Logo Chemical Online

Kosmetyki organiczne – dobre czasy dla dostawców certyfikowanych surowców

07.01.2008 20:19:27

Firmy produkujące kosmetyki puszczają w niepamięć blask i splendor. Teraz stawiają na powrót do natury, ponieważ to właśnie marki naturalne i organiczne stają się najbardziej poszukiwanym towarem na rynku. Za tym trendem kryje się przybierający na sile problem chemikaliów, które wchodzą w skład wielu kosmetyków i przyborów toaletowych. Jednakże, im lepiej poinformowani będą klienci, tym wyższe standardy będą musiały spełnić marki naturalne, co potencjalnie może spowolnić rozwój tego trendu i zredukować tę kategorię do ograniczonej liczby firm oferujących najwyższą jakość produktów.

Rynek kosmetyków i przyborów toaletowych o wartości 269,6 miliardów dolarów osiągnął w latach 2001-2006 pięcioprocentową średnią roczną stopę wzrostu (CAGR). Według ostatniej analizy firmy Euromonitor International, to właśnie popyt na produkty pretendujące do miana ‘naturalny’ lub ‘organiczny’ jest jednym z kluczowych czynników stojących za tym dynamizmem. Te marki nie są jedynie zastrzykiem innowacyjności dla rynku, lecz także mają swój wkład w przyrost jego wartości – jest to o 30-50% więcej niż w przypadku standardowych produktów.
Analiza przeprowadzona przez Euromonitor International pokazuje, że ten trend urósł do roli jednego z czołowych kierunków na światowym rynku kosmetycznym. W krajach zachodnich jawi się on jako reakcja na konwencjonalne marki, jako naturalna alternatywa wypełniająca high-endową niszę. Z drugiej strony są rynki wschodzące, takie jak Chiny, Indie, czy Rosja, które mają bogatą tradycję związaną ze stosowaniem produktów naturalnych, często wywodzącą się z praktyk medycyny starożytnej, takich jak Ajurweda. Tutaj konsumenci mogliby być podejrzliwi w stosunku do syntetycznych, importowanych marek. Na przykład, firmą wiodącą na brazylijskim rynku kosmetyków jest krajowa Natura, mająca w nim aż 13% udziałów, co zawdzięcza stosowaniu składników z lokalnych źródeł.

Główne trendy w naturalnych/organicznych środkach higieny osobistej
Już od kilku lat naturalne i organiczne kosmetyki oraz przybory toaletowe znajdują się w centrum uwagi, a od 2006 r. składniki pochodzenia naturalnego stały się elementem głównego nurtu ofert firm kosmetycznych. Siłą napędową tego trendu jest rosnące zainteresowanie kwestiami zdrowia i dobrego samopoczucia, coraz częstsze przypadki występowania alergii, a także problem bezpieczeństwa stosowania niezliczonych ilości chemikaliów, na których działanie ludzie są wystawiani każdego dnia. Według niektórych szacunków chodzi tu o ponad 170 substancji używanych podczas normalnych zabiegów związanych z utrzymywaniem higieny. Inicjatywy rządowe także okazały się pomocne w budowaniu tej świadomości. Dla przykładu, w Unii Europejskiej w lipcu nabrało mocy prawnej nowe ustawodawstwo, zakazujące stosowania w kosmetykach i przyborach toaletowych wielu potencjalnie szkodliwych chemikaliów, a także nakazujące przebadanie wielu innych substancji pod kątem bezpieczeństwa zanim będą one mogły zostać użyte. Komisja Europejska pracuje także nad opracowaniem dobrowolnego kodeksu postępowania dla firm zaangażowanych w opracowanie nanotechnologii. Powszechność takich pomysłów detalicznych jak Whole Foods (zdrowa żywność), The Organic Pharmacy (farmacja organiczna) w Wielkiej Brytanii, czy Natural and Organic Bodycare Oasis (naturalna i organiczna oaza higieny osobistej) Wal-Martu, także pomogły poprawić profil produktów naturalnych i organicznych.

Fakt, że ten trend stał się zjawiskiem międzynarodowym jest znakiem, że składniki naturalne/organiczne zagoszczą w naszym świecie na dobre. Dla przykładu, L’Oréal pracuje nad pogłębieniem swojego profilu etycznego poprzez przejęcia firm, w tym Body Shopu – detalisty na rynku kosmetyków naturalnych oraz francuskiego producenta organicznych kosmetyków i przyborów toaletowych – Sanflore. Koncern Colgate-Palmolive także chce się podłączyć pod ten trend i w zeszłym roku zakupił firmę Tom’s of Maine zajmującą się naturalnymi produktami do higieny jamy ustnej. Co więcej, fascynujący jest rozwój produktów alternatywnych wytwarzanych dla sieci sklepów przez firmy prywatne. Pierwsza taka linia organicznych produktów do higieny, dedykowana dla supermarketów sieci Tecso, została uruchomiona w Wielkiej Brytanii w lutym.

Kwestie prawne oczyszczają kategorię
W miarę jak utrzymywała się będzie koniunktura na naturalne/organiczne produkty higieny osobistej, konsumenci mogą stać się świadomi istnienia konfliktu pomiędzy tymi artykułami a innym wzrastającym trendem – na marki przyjazne dla środowiska naturalnego i marki etyczne społecznie. Zastąpienie składników syntetycznych naturalnymi stwarza problem zrównoważenia. Chodzi tu szczególnie o użycie rzadkiej, egzotycznej flory, takiej jak rośliny wywodzące się lasów deszczowych Amazonii. Właśnie tę kwestię poruszyła jedna z firm wytwarzających składniki kosmetyków – Symrise, w celu uruchomienia kampanii mającej chronić zasoby alfa-bisabololu – substancji aktywnej powszechnie stosowanej w produktach higieny osobistej, a wywodzącej się z brazylijskiej rośliny Ibiriba (Candeia). Aby uporać się z tym wyzwaniem podjęto także kroki prawne. Organizacja Narodów Zjednoczonych wzywa do ustalenia i przestrzegania międzynarodowej polityki, mającej na celu ochronę zasobów wodnych, ponieważ ekstrakty z organizmów morskich stały się bardzo popularnymi składnikami kosmetyków. Rząd Nowej Zelandii podjął kroki w celu ukrócenia tego „bio-piractwa”, gdyż międzynarodowe firmy kosmetyczne dostrzegły jaką wartość kryje w sobie unikalna różnorodność ekosystemów tego kraju i już wzięły ją na celownik.

Kolejnym zagrożeniem dla rozwoju tego trendu jest rosnący poziom świadomości konsumentów i jej potencjał, który może przełożyć się na zdemaskowanie produktów, które nie są zgodne z oczekiwaniami co do ‘naturalności’. Bez definicji, co czyni kosmetyk ‘naturalnym’, ani bez ujednoliconych standardów certyfikowania produktów organicznych, istnieje możliwość, że pojawią się marki z pretensjami do uznania je za naturalne, a jednocześnie zawierające potencjalnie szkodliwe związki chemiczne. Takie produkty nie ostaną się już w Kanadzie, gdzie nowe przepisy, wprowadzone w listopadzie zeszłego roku, wymagają, aby wszystkie składniki kosmetyków były wymienione na etykiecie opakowania. W Stanach Zjednoczonych są plany wprowadzenia nowych standardów organicznych produktów higieny osobistej, które w podobny sposób zdemaskowałyby marki wyolbrzymiające swoje pretensje do ‘naturalności’. Osiągnięcie tego celu ma zapewnić wymóg umieszczenia na etykiecie oświadczenia, czy produkt jest organiczny w 100%, w 95%, czy też tylko wyprodukowano go z udziałem składników naturalnych. Te kwestie zostaną zaostrzone tylko wtedy, gdy ustawodawcy na całym świecie znajdą się pod presją ustanowienia międzynarodowych, zharmonizowanych zasad dotyczących zarówno kosmetyków naturalnych, jak i syntetycznych.

W rezultacie kategoria zostanie odchudzona, a pozostaną w niej tylko wiarygodne marki, które będą zawierały wysoki procent składników naturalnych oraz te o statusie produktów przyjaznych dla środowiska. Podczas gdy niesprecyzowanie rozwoju trendu produktów naturalnych/organicznych jest właściwie dobrą informacją tak dla przemysłu, jak i dla konsumentów, to jednak niektóre marki same podejmują próby uregulowania tej kategorii. Burt’s Bees, Aveda oraz Body Shop to zaledwie trzy spośród ponad 500 firm kosmetycznych, które zobowiązały się do wyeliminowania toksycznych składników ze swoich produktów w ciągu najbliższych trzech lat. Na początku tego roku pierwsza z wymienionych firm rozpoczęła także kampanię na rzecz ustalenia w Ameryce Północnej standardów definiujących produkty higieny osobistej. Marki produktów organicznych i naturalnych o słabej jakości mogą zniszczyć zaufanie klientów i zniechęcić ich do tej kategorii, lecz produkty o udowodnionej wiarygodności mogą być gotowe na podwyższenie cen. Na chwilę obecną jest tylko kilka marek, które mogą rościć sobie prawo do 100% ‘naturalności’, jednak żadna z nich nie jest w pełni organiczna. Wyższe standardy w tej kategorii byłyby dla producentów lepszym bodźcem do inwestowania w rozwój i w skuteczne zastępowanie składników pochodzenia chemicznego, a w końcu mogłoby zaowocować poszerzeniem wachlarza faktycznie naturalnych kosmetyków i przyborów toaletowych.

Opracowano na podstawie raportu
Euromonitor International
drukuj ten artykuł drukuj ten artykuł  |   poleć artykuł znajomemu poleć artykuł znajomemu
Najświeższe informacje w kanale RSS Najświeższe informacje w kanale RSS (jak używać)