Wskaż Lidera Polskiej Chemii













Logo Chemical Online

Znane skądinąd

11.03.2008 13:54:55

Po wyborach – jak zwykle – wszyscy nabierają drugiego oddechu i starają się wykazać, że teraz będzie już dobrze. Jak dobrze – tego jeszcze nie wiemy, bo pokaże to najbliższych kilka, może kilkanaście miesięcy. Jak zwykle zresztą stuprocentowo pewne „jak?” będzie znane po następnych wyborach, kiedy nowowybrani włodarze podsumują przeszłość najnowszą.

Tymczasem w branży chemicznej dzieje się różnie. Rok 2007 nie zapisał się chyba niczym szczególnym – liderzy odporni na zmienne warunki klimatu politycznego wypracowują pokaźne zyski i rozbudowują infrastrukturę po stronie produkcji oraz sieci sprzedaży, średniacy jak zawsze podatni są na powiewy de- i koniunktury, o słabeuszach nie będziemy tu wspominać. Bilans roku wychodzi „jakby” na minusie – a to słabo w produkcji farmaceutycznej, a to boleści dotykają tworzywowców. Niewielkie w skali światowej rodzime zakłady farmaceutyczne nie mają raczej szans na bycie aktywnym graczem na rynku międzynarodowych innowacji. Braku funduszy na badania nie zrekompensuje przecież wykupywanie licencji od koncernów zagranicznych, obecnych zresztą w Polsce od lat. Dlatego obserwujemy nieustanne rozwieranie się gospodarczych nożyc - z jednej strony rośnie poziom oczekiwań odbiorców (dotyczy to całej branży chemicznej), co wiąże się ze wzrostem kosztów funkcjonowania firm sektora farmaceutycznego, z drugiej zaś rynek przyspiesza jeszcze mocniej, pozostawiając potencjalne osiągnięcia dawno za sobą. A na jego dogonienie też potrzeba pieniędzy. Co więcej – wydana dzisiaj kasa może - ale wcale nie musi - zaprocentować w przyszłości, przy czym „przyszłość” liczmy raczej w dziesięciolatkach niż w miesiącach czy ostatecznie pojedynczych latach.

W tej perspektywie przemysłowe inwestycje wydają się przedsięwzięciem dla odważnych, by nie powiedzieć dla zuchwałych. Ucieczki od nich jednak być nie może i mamy pozytywne przykłady, że dobry pomysł, wsparty szczegółowymi planami i bazą technologiczną oraz pieniędzmi uczestników projektu, nie może się nie udać. A właściwie może, bo zawsze zachodzi ewentualność, że ktoś mu w tym przeszkodzi. W naszych warunkach typowym problemem bywa nadzór właścicielski. Tak, tak, wraca problem prywatyzacji sektora chemicznego, który przez Skarb Państwa traktowany jest jako „srebra rodowe”, których nie powinno się wypuszczać z ręki, a jeżeli już, to z domiarem w postaci np. kar ekologicznych. Po czym i tak okazuje się, że transakcja nie była dla Polski wcale tak bardzo korzystna, że można było poczekać i dostać lepsza cenę, znaleźć innych jeszcze oferentów… Na to nakłada się rzeczywistość permanentnej wymiany kadr – każdy rząd to lubi i nie ma się co wymawiać, że jest inaczej. Zacytowaliśmy na początku fragment oficjalnego komunikatu dotyczącego odwołania Rady Nadzorczej i Zarządu w Chemii Polskiej SA, ale mógłby to być właściwie komunikat pochodzący z każdej spółki, w której MSP posiada władzę ingerencji w kadry. I nie mówię, że to błąd! Jeżeli kadry się nie sprawdzają, to oczywiście trzeba je wymienić, bo gospodarka próżni nie znosi, a błędne zarządzanie dziś, może skutkować fatalną kondycją firmy nawet za 10 lat. Ale… czy nie jest zastanawiające, że w miejsce jednych urzędników wprowadza się kolejnych. Oto we wzmiankowanej Chemii Polskiej do Rady powołano nie fachowców niezależnych, mogących przecież dobrze reprezentować interesy Skarbu Państwa, ale sięgnięto do metody najprostszej - do Rady skierowano pracowników Ministerstwa.
Są na szczęście w branży przykłady pozytywne. Bo tam, gdzie spotykają się strategia i charyzma liderów, udaje się zdziałać bardzo wiele. Popatrzmy na rozwój Grupy LOTOS – bez rewolucji kadrowych, za to z dobrze zaplanowaną wizją rozwoju i konsekwentnym niepoddawaniem się zakusom połączenia z drugim narodowym koncernem. Można? Można! Co więcej, wydaje się, że teraz szanse na powodzenie realizacji planów strategicznych prezesa Olechnowicza i jego współpracowników są dużo większe, niż kilka miesięcy temu, kiedy trzeba było radzić sobie nie tylko z potężną konkurencją, ale także klimatem niepewności i podejrzliwych insynuacji – znowu ze świata polityki.

Skoro już przywołaliśmy imię Wielkiego Brata z Płocka, to warto przypomnieć, że to właśnie PKN Orlen zmniejsza polski deficyt w handlu chemikaliami z zagranicą. Procentują inwestycje i nowe projekty - zawarty przed kilkoma laty alians z Basell Polyolefins, zaangażowanie kapitałowe we włocławski Anwil. A sytuacja w Płocku i na najróżniejszych latyfundiach PKN ORLEN jest cały czas rozwojowa i liczymy, że jak dotychczas – pomimo różnych losów kolejnych prezesów spółki - tzw. „czynnikom” nie uda się jej zepsuć.

I tego życzmy na Nowy Rok całej branży. Wierzymy, że rozsądek władzy wykonawczej doprowadzi w końcu do sytuacji, że coraz mniej będzie sytuacji, w których dowiadywać się będziemy, że „z uwagi na fakt utraty zaufania, na życzenie Ministra właściwego dla sprawowania nadzoru właścicielskiego w imieniu Skarbu Państwa, rada nadzorcza odwołała z funkcji prezesa zarządu (…………)”. Wiadomo przecież, że tam gdzie się produkuje - będzie się dalej produkować, gdzie przetwarza - będzie się przetwarzać itd. Żadna z dużych firm nie zaprzestanie swojej podstawowej działalności, ale brak spójnej koncepcji zarządzania z pewnością nie wpłynie na optymizm inwestorów. A bez zaangażowania tych ostatnich, nie da się skutecznie zawojować rynku, który – jakby na to nie patrzyć – cały czas zasługuje na miano „złotej żyły” przemysłu.
drukuj ten artykuł drukuj ten artykuł  |   poleć artykuł znajomemu poleć artykuł znajomemu
Najświeższe informacje w kanale RSS Najświeższe informacje w kanale RSS (jak używać)